sobota, 21 czerwca 2014

Jak podpaść płci pięknej – prolog.

Ostatnio wychodząc z siłowni udałem się do flagowego supermarketu żeby kupić sobie twaróg. Były to godziny wieczorne więc oczywiście w środku ruch jak w młynie, ku mojemu zdziwieniu nie byłem jedyną osobą z torbą treningową na ramieniu. Naliczyłem około ośmiu dziewczyn, początkowo zajarałem się tym widokiem. Jednak z każdą następną minutą traciłem coraz więcej wiary w te dziewczyny. Pierwsza sztuka stała przy lodówce z „sałatkami” trzymając w ręce białe pieczywko. Chęć trzymania diety, sztos, szanuję, ale skarbie! Warzywa jemy świeże, najlepiej w surowej postaci ale nie bo po co, lepiej kupić gotową sałateczkę w której 80% składu to środki E-18x. Tak bardzo dieta! Jeśli chcesz dorobić się raka i schudnąć dzięki czarowi chemioterapii to jesteś na odpowiedniej drodze. Idąc dalej natknąłem się na dwie małolatki które bardzo przyciągnęły moją uwagę. Oczywiście na nogach butki do biegania, dresy i jeszcze mokre włosy więc trening lub prysznic był bardzo intensywny. Zaczęło się od dialogu przy napojach, było coś w stylu:
-co bierzesz?
-coca cole
-ja chyba wezmę wodę
-weź przestań, ona nie ma smaku.
Ale też nie ma tony cukrów które nie pomogą Ci w budowaniu letniej sylwetki, już nie wspomnę, że zaczynając teraz na milion procent nie zdążysz do wakacji. Przerażony poszedłem do kasy mając nadzieję szybko wyjść żeby już nic więcej mnie nie załamało i co? Pizda. Przy kasach wysypane pięćset kilogramów kultowych „michałków” przy których znalazła się wcześniej wspomniana bohaterka od coli. Tym razem garścią pakowała cukierki do woreczka bo „przecież po takim wysiłku się jej należy”.

Dziewczyny, błagam, litości! Wiem, że nie wszystkie jesteście takie same bo instagram pokazuje, że potraficie. Ale kryste panie, jak tak można? Gdzie jest samozaparci?


Ps. Róbcie przysiady, I beg y’all!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz