piątek, 30 maja 2014

Good morning?

Weekend, sobota, za oknem słońce daje w palnik na pełnej. Z tego wszystkiego japa sama się człowiekowi cieszy. Przygotowując śniadanie uznałem nie siedzieć w ciszy, są momenty kiedy bardzo mi ona przeszkadza. Jednak po „własną” muzykę też nie chciało mi się iść do drugiego pomieszczenia, bo wiedziałem, że skończy się to przekopaniem każdego jednego mebla szukając kabla aux. Padło na radio, nawet nie wiem jaka to stacja, zwykle nie słucham komercyjnych stacji radiowych ze względu na godzinne playlisty. Po kilku sucharach osób prowadzących doczekałem się muzyki i tutaj zaczęło się kino. Według mojego założenia, poranne audycje radiowe powinny być jak kubek kawy czy ćwiczenia, czyli jakie? Powinny nas napompować pozytywną energią której starczy nam na cały dzień. Ku mojemu zdziwieniu playlista klarowała się mniej więcej w stosunku 3:1. Trzy smutne, depresyjne piosenki Polskich wokalistek o złamanym sercu, zdradzie, rozstaniu, ku*wa ataku kosmitów i aż jedna pozytywna piosenka. Panowie radiowcy, o co chodzi? Chcecie żeby ludzie skakali sobie do gardeł albo chociaż pokazywali sobie nawzajem jak bardzo mają się w dupie? Jeśli tak to jesteście na dobrej drodze. Chyba, że wszyscy eksperci pracujący w tych stacjach nie mają pojęcia o psychologicznym wpływie muzyki na człowieka. Jeśli tak jest, to ja bardzo chętnie przyjmę ciepłą posadę w radiu.

Żeby tego było mało, od 6:30 panowie z kosiarkami wjechali w trawniki na moim podwórku. Szczerze współczuję wszystkim którzy planowali pospać dłużej. Serdecznie pozdrawiam inne ranne ptaszki.

Moja propozycja na rano:


U2 - Beautiful Day

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz