Kilka tygodni temu idąc na siłownię spotkałem znajomą z
gimnazjum, raczej nie wspominałem tej znajomości zbyt dobrze. Staram się być
kulturalny i otwarty więc przywitałem ją uśmiechem, ku mojemu zdziwieniu
zareagowała identycznie i powiedziała dwa słowa które do teraz za mną chodzi „urosłeś Mareczku”. Z jednej strony pomyślałem
sobie – no kurde, minęło dobre 7 lat, ciężko żebym dalej wyglądał jak wtedy.
Później jednak przypomniałem sobie etap gimnazjum, gruby, zakompleksiony
dzieciak do bicia. Naturalnie miałem swojego osobistego stręczyciela który w
pocie czoła poniżał mnie każdego pięknego dnia, a ja oczywiście mu na to
pozwalałem. Wtedy było to dla mnie piekłem, teraz gdybym mógł szczerze bym mu
za to podziękował i mam nadzieję, że będę miał okazję. Gdyby nie to, raczej nie
byłbym w miejscu w którym się teraz znajduję. Już nie jestem zakompleksionym
grubasem, wręcz przeciwnie, moja sylwetka raczej przyciąga zamiast odpychać.
Ciężka praca nad sobą weszła mi w krew, jedna z pozycji na mojej „bucket list”
to być w kondycji komandosów elitarnej jednostki Navy Seals. Oczywiście nie
ograniczam się do pracy nad fizycznym aspektem. Ja musiałem być gnębiony, bity
i poniżany przez 3 lata a co było Waszą motywacją do zmian?
Poniedziałek, wiadomo, międzynarodowy dzień klatki
piersiowej.
Dzień pod znakiem superserii, wiadomo, albo grubo albo
wcale.
1.
Superseria:
-Wyciskanie sztangi na ławce poziomej
(10/8/8/6)
-Rozpiętki (10/8/8/6)
2.
Superseria:
-Wyciskanie sztangielek na ławce poziomej
(10/8/8/6)
-Rozpiętki w siadzie na maszynie aka motylki
(10/8/8/6)
3.
Superseria:
-Wyciąganie linek na bramie górne (12/10/8)
-Wyciąganie linek na bramie dolne (12/10/8)
4.
Superseria:
-Wyciskanie sztangielek na ławce skośnej głową
w dół (3*max)
-Pompki na poręczach aka dipy (3*max)
Na dobitkę 15 minut cardio i 15 minut freestyle’owych
ćwiczeń na mięsnie brzucha.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz