poniedziałek, 19 maja 2014

Stręczyciel motorem sukcesu?

Kilka tygodni temu idąc na siłownię spotkałem znajomą z gimnazjum, raczej nie wspominałem tej znajomości zbyt dobrze. Staram się być kulturalny i otwarty więc przywitałem ją uśmiechem, ku mojemu zdziwieniu zareagowała identycznie i powiedziała dwa słowa które do teraz za mną chodzi  „urosłeś Mareczku”. Z jednej strony pomyślałem sobie – no kurde, minęło dobre 7 lat, ciężko żebym dalej wyglądał jak wtedy. Później jednak przypomniałem sobie etap gimnazjum, gruby, zakompleksiony dzieciak do bicia. Naturalnie miałem swojego osobistego stręczyciela który w pocie czoła poniżał mnie każdego pięknego dnia, a ja oczywiście mu na to pozwalałem. Wtedy było to dla mnie piekłem, teraz gdybym mógł szczerze bym mu za to podziękował i mam nadzieję, że będę miał okazję. Gdyby nie to, raczej nie byłbym w miejscu w którym się teraz znajduję. Już nie jestem zakompleksionym grubasem, wręcz przeciwnie, moja sylwetka raczej przyciąga zamiast odpychać. Ciężka praca nad sobą weszła mi w krew, jedna z pozycji na mojej „bucket list” to być w kondycji komandosów elitarnej jednostki Navy Seals. Oczywiście nie ograniczam się do pracy nad fizycznym aspektem. Ja musiałem być gnębiony, bity i poniżany przez 3 lata a co było Waszą motywacją do zmian?



Poniedziałek, wiadomo, międzynarodowy dzień klatki piersiowej.

Dzień pod znakiem superserii, wiadomo, albo grubo albo wcale.

1.       Superseria:
-Wyciskanie sztangi na ławce poziomej (10/8/8/6)
-Rozpiętki (10/8/8/6)

2.       Superseria:
-Wyciskanie sztangielek na ławce poziomej (10/8/8/6)
-Rozpiętki w siadzie na maszynie aka motylki (10/8/8/6)

3.       Superseria:
-Wyciąganie linek na bramie górne (12/10/8)
-Wyciąganie linek na bramie dolne (12/10/8)

4.       Superseria:
-Wyciskanie sztangielek na ławce skośnej głową w dół (3*max)
-Pompki na poręczach aka dipy (3*max)


Na dobitkę 15 minut cardio i 15 minut freestyle’owych ćwiczeń na mięsnie brzucha.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz